Świat bez Saddama

Dziś rano obudziłem się w świecie bez Saddama. Cóż… Stało się, co miało się stać. Kto się łudził, Ĺźe będzie inaczej Ĺźył chyba w świecie fantazji. Heh… Nie podobają mi się wypowiedzi róşnych intelektualistĂłw (lub „wykrztałciuchĂłw”, ale to zaleĹźy, jakiej opcji politycznej zwolennikiem jesteś) potępiających ten fakt. Twierdzą, Ĺźe to nie pasuje do Europejskich standardĂłw… W moim odczuciu nie są lepsi od Busha i jego kliki niosących demokrację na bagnetach. Wymagają czegoś, co moĹźe być im zupełnie obce. Europejskie standardy… w Iraku? Wolne Ĺźarty. Nie ta tradycja, nie ta kultura, nie ten kontynent…

Z drugiej strony podziwiam trochę Saddama. Za jego postawę tuż przed śmiercią. Nie wiem czy byłbym w stanie zachować taki spokój w celi śmierci. Ale nie sądzę by to była wina duchowości byłego dyktatora, nawrócenia. Stawiam bardziej na chęć dokopania amerykanom póki jeszcze mógł. No i chyba mu się udało…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *