21 Jul
2011
Posted in: Rozrywka
By    No Comments

Nowy zwiastun Deus Ex: Bunt Ludzkości

Dawno, dawno temu… w moje ręce trafił pierwszy Deus Ex. Wspaniały świat, wiele możliwości i stopniowo odkrywana intryga. Strasznie to wciągało. Na tyle, że byłem na tyle wytrwały by poznać wszystkie trzy zakończenia.

Przewińmy teraz czas do przodu. W sierpniu pojawi się trzeci Deus Ex. Ze zwiastuna na zwiastun budowany jest obraz gry bardzo przypominającej ten stary hicior. Mam jednak wrażenie, że wszystkie zwiastuny podają całą fabule jak na tacy, wiadomo już kto zły a kto dobry i jakie jest tło. Mam nadzieję, że twórcy gry zaserwują nam tyle zwrotów akcji, że nie będziemy się nudzić.

Tak czy inaczej. Chcę to. Bardzo! Lepiej żebym się nie zawiódł…

4 Jun
2011
Posted in: Przemyślenia
By    No Comments

Z głową w chmurach…

Gdy po aktualizacji antywirusa Avast do najnowszej wersji (podobno to się zdarza czasem pod Vistą) pojawił mi się komunikat, że coś jest nie tak z moim systemem operacyjnym byłem w stanie jedynie złapać się za głowę i powiedzieć „O k….!” i mieć nadzieję, że moje dane nie ucierpiały. Miałem tam wszystko: pocztę, filmy, zdjęcia, muzyka, dokumenty, historię rozmów komunikatora itd. Wiele rzeczy, których odtworzenie zajęłoby sporo czasu.

King Cloud

W tym momencie przyszło olśnienie. Mam w domu trzy komputery plus smartphone działający pod systemem Android. Z pewnością istnieją rozwiązania, z pewnością darmowe, które pozwolą na bezstresowe korzystanie ze wszystkich urządzeń bez konieczności zgrywania za każdym razem plików z zewnętrznego dysku. Czyli czas na przejście do Internetu, do tak zwanej „chmury”.

Pierwszy krok nastąpił oczywiście w stronę usług Google. W zasadzie większość z was korzysta czy to z poczty Gmail, kalendarza Google czy też czytnika RSS. Dlatego też jeśli chodzi o przeniesienie poczty nie było zbyt wiele wątpliwości. Wystarczyło proste przekierowanie poczty na konto Gmail.

Co z plikami? Można albo skorzystać z zewnętrznego dysku albo z jakiejś usługi hostującej pliki. Wybór padł na Dropbox. Strony/blogi na które zaglądam często wspominały o tej usłudze. Oferuje ona 2 GB miejsca na serwerze oraz aplikację, która synchronizuje pliki pomiędzy komputerami, na którymi została zainstalowana. W praktyce wygląda to tak, że mamy katalog, gdzie zapisujemy wybrane pliki a po chwili dostępne są one na innym komputerze. Proste, łatwe i przejrzyste. Dodatkowo poprzez polecenie znajomych linkami takimi jak ten można zwiększyć dostępna za darmo pojemność naszego sieciowego dysku do 8 GB. Wystarczy to do wielu zastosowań. A Dropbox pozwala na wiele. Włączając to smartphony z popularnymi systemami operacyjnymi na pokładzie.

Jest jeszcze tworzenie dokumentów online. Pierwszy krok zrobiłem oczywiście w stronę Google Docs. Jednak to co oferuje ta usługa jeśli chodzi o sprawdzanie pisowni w języku Polskim woła o pomstę do nieba. Niestety jest to coś z czego często korzystam. Drugi krok był stronę Office Live, przeglądarkowej wersji pakietu Office. Oferuje on niemal te same funkcje co wersja „standardowa”, a przynajmniej te z których korzystam. Niestety Microsoft nie byłby sobą gdyby nie powiązał go ze swoimi innymi produktami. 25GB do wykorzystania na SkyDrive nikomu nie powinno przeszkadzać ale dostępnośc niektórych funkcji pod przeglądarką Internet Explorer kogoś już może zirytować. Na szczęście można zawsze pobrać plik i dokończyć jego edycję przy pomocy standardowych wersji programów. Dlatego też z mojego dysku Office nie prędko zniknie. Przyzwyczajenia też nie… straszna rzecz.

Właśnie. Przyzwyczajenia. Jeśli będziemy w stanie je przezwyciężyć to stworzymy własne biuro niezaleĹźne od lokalizacji. Komputer stacjonarny, laptop, netbook, telefon komĂłrkowy. Wszystko jest w stanie współdziałać dla naszej wygody. Jeśli tylko będziemy w stanie przezwyciężyć obawę przed powierzeniem swoich plikĂłw jakiemuś serwerowi gdzieś w Internecie… Zastanawiam się teraz jak przenieść do chmury moją kolekcję muzyki… A mała ona nie jest.

P.S. Nie zapomnijcie wypróbować Dropbox ;)

25 Mar
2011
Posted in: Voodoo Guild
By    No Comments

Recenzja Skyscraper Simulator

Od dziecka wydawało mi się, że prowadzenie firmy budowlanej, zwłaszcza takiej zajmującej się budowaniem wielkich konstrukcji, to ciężki kawałek chleba. Chociaż jak byłem mały to imponowały mi maszyny na budowie, chciałem być kierowcą ciężarówki to później programy emitowane na kanałach takich jak Discovery tłukły mi do głowy, że jest ogromna ilość problemów, z którymi budowniczy wieżowców musza się zmierzyć. Tam z reguły świat i rządzące nim praca sprzymierzają się przeciwko budowniczym. Jak się okazuje to wszystko to tylko nędzna propaganda. Dlaczego? Wszystko za sprawą gry Skyscraper Simulator, która pokazuje nieco inną wersję historii. A przecież symulatory nie kłamią…?

Ciąg dalszy recenzji na łamach serwisu VoodooGuild.

23 Mar
2011
Posted in: Voodoo Guild
By    No Comments

Retro: Knights and Merchants: The Shattered Kingdom

Osobiście pamiętam grę Knights & Merchants jako przyjemny wypełniacz czasu w oczekiwaniu na premierę The Settlers 3. Dlatego też nie da się uniknąć tej gry od porównań z serią o Osadnikach. W zasadzie to w tej grze pojawiło się wiele rozwiązań nowatorskich względem The Settlers 2 a które około rok później pojawiły się w The Settlers 3. Czyżby zatem było to brakujące ogniwo ewolucji? Ciekawa teoria. ..

Ciąg dalszy opisu na łamach serwisu VoodooGuild.

19 Mar
2011
Posted in: Rozrywka
By    No Comments

Seth Godin – Najmocniejsze Ogniwo

Pozwólcie, że na początek zacytuję:

„Skoro wszystkie kredyty hipoteczne są takie same, można je bez trudu podzielić na części, przemieszać ze sobą i odsprzedać. Oznacza to jednak, że wszyscy bankowcy i wszystkie domy są w istocie takie same, podobnie jak tacy sami są wszyscy właściciele nieruchomości. To z kolei oznacza, że liczy się tylko to, co tanie i co rentowne.

Skoro wszystkie produkty dostępne w sklepach internetowych są takie same, oczywistym wydaje się, korzystanie z wyszukiwarek umożliwiających odnalezienie najtańszej oferty.

Skoro wszyscy pracownicy reprezentują sobą tylko tyle, ile mieści się na kartkach CV, i skoro można ich dokumenty poddać po prostu skanowaniu, dlaczego ktokolwiek się dziwi, że komputer obsadza całkowicie anonimowe i przeciętne stanowiska całkowicie anonimowymi i przeciętnymi ludźmi?

Skoro w każdej przydrożnej restauracji za tę sama cenę mogę liczyć na tak samo uprzejmą obsługę ze strony takich samych przypominających roboty pracowników, dlaczego miałbym się zastanawiać, w którym miejscu się zatrzymać?”

Według Setha Godina tak właśnie wygląda nasz świat. Pozostałością po epoce industrialnej jest fakt, że wszyscy chcą produkować więcej i taniej. Szkoły produkują pracowników, którzy już nie są potrzebni, bo zastępują ich maszyny. Natomiast praca w biurze jest zorganizowana w ten sam sposób, co praca w fabryce. Wszystkie czynności są dzielona na części, które można zmierzyć. Postępująca automatyzacja powoduje, że zarówno w przemyśle jak i w biurze zarobki spadają.

Co zatem biedny człowiek może zrobić by utrzymać się na powierzchni i nie stać się jednym z anonimowych trybików, który łatwo zastąpić? Musi się wyróżnić. Musi stać się niezastąpiony. Jak tego dokonać? Trzeba się zaangażować. Nie chodzi o to żeby być pierwszym, który przychodzi do pracy i ostatnim, który z niej wychodzi. Wystarczy, że przekroczymy zakres swoich obowiązków, wyjdziemy poza schemat a przede wszystkim wykonamy pracę emocjonalną, co jest trudniejsze od robienia to, co nam kazano. Trzeba stać się „artystą” i nie obawiać się obdarowywać innych ludzi. Nie należy również bać się naruszenia panującego porządku. Według autora przedsiębiorstwo, w którym pracujemy powinno to docenić. Jeśli nie… to warto rozważyć zmianę pracodawcy. Podobnie ma się kwestia prowadzenia firmy. Konkurowanie ceną to droga do nikąd w czasach, gdy w Chinach setki fabryk tylko czekają na zamówienia. Trzeba dać coś więcej niż tylko niską cenę w dzisiejszych czasach.

Moim zdaniem warto się przyjrzeć tej książce. Pozwoli ona wam na przewartościowania swojej pozycji w firmie i zmotywuje do poczynienia pierwszego kroku ku zmianom. Mnie zmotywowała…